Brakuje Ci czasu? Ukradnij!

Czy jesteś przestępcą?

Opowiem Ci, jak zostałam złodziejem czasu. Kradłam czas wielokrotnie. I kradnę dalej. Kradnę czas na rozmowy z rodzicami i z pacjentami. 

Po co kradnie się czas?

Żeby mieć go więcej na sprawy, które są dla Ciebie przyjemne. Albo, żeby zająć się w pracy czymś, co przynosi najwięcej satysfakcji. Dla mnie, czasu na rozmowę z pacjentem i jego rodzicami, nigdy nie jest za dużo.

Kradzież czasu w szpitalu.

Czas w oddziale mam starannie zaplanowany. Na rozmowy z pacjentami poświęcam określoną porę dnia. Ale nie zawsze to wystarczy. Zdarza mi się kraść czas mojemu śniadaniu, zjedzeniu kanapki, wypiciu herbaty. Pod koniec dnia pracy wypisuję dzieci z oddziału. Ze względu na rozmowy, jakie prowadzę na zakończenie hospitalizacji dziecka, to moja ulubiona część pracy. Niestety, kilka razy rozmowy przy wypisie przeciągnęłam grubo ponad godzinę. Ten czas ukradłam dziecku, po które zgłosiłam się do przedszkola z godzinnym opóźnieniem.

Kradzież czasu w przychodni.

W POZ mam zwyczajowo 10 minut dla pacjenta, czasem aż 15. Mało? Dużo? W sezonie infekcyjnym prędkość przyjmowania pacjentów wzrasta. Chcę, żeby pacjent w gabinecie czuł, że jest dla mnie ważny. Jeśli wymaga to więcej czasu, podkradam go jedzeniu czy toalecie. To są oczywiście krótkotrwałe rozwiązania.

Kradzież czasu wydłuża dzień pracy.

Komu jeszcze można kraść czas? Podróży. To kradzież najbardziej ryzykowna. Jedziesz do domu, spieszysz się do żłobka, chcesz nadrobić czas. Możesz też ukraść sobie trochę czasu zaplanowanego na robienie dokumentacji (jutro się uzupełni), na rozmowy służbowe dotyczące pacjentów, rejestracji, terminów itd.

Organizacja czasu.

Organizacja to konieczność. Ale tak to już z czasem jest, że trzeba ponaginać, bo zdarzają się sprawy ważne i chwilowo ważniejsze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *