5 najtrudniejszych pytań o dziecko, zadawanych rodzicom przez lekarzy.

Prędzej czy późnej lekarz Ci je zada: 5 trudnych pytań o Twoje dziecko. Może będziesz polegała na intuicji albo starannie zaplanujesz odpowiedzi. Przygotuj się na swój własny sposób, przemyśl, co będziesz chciała powiedzieć. Masz szansę uniknąć rozczarowań, nieporozumień i nerwów. A o zdenerwowanie łatwo, kiedy dziecko choruje i nie czas na zastanawianie się.
1. Od kiedy dziecko ma objawy?

Od dzisiaj, od godziny, od miesiąca. Im dalej wstecz patrzymy, im dłużej trwa choroba, tym trudniej odpowiedzieć. Jaki był początek? Kiedy, tak naprawdę, się zaczęło? Jeśli to pytanie o kaszel – od kiedy dziecko kaszle? Śledzimy przebieg, próbujemy się zorientować czy to ciągle ten sam kaszel, czy może poprzedni ustąpił a ten, co jest teraz, to nowy? Niby nie ma różnicy, bo dzieciak kaszle i kaszle. Dla mnie ma dużą różnicę, bo czym innym jest kaszel przewlekły a czym innym nawracający.

2.  Czy mogę zobaczyć dokumentację lekarską dziecka?

Na szczęście rzadko słyszę, że nie. Nie, bo: nie mamy książeczki zdrowia przy sobie, bo jej nigdy nie nosimy, tam i tak nic nie ma. Nie, bo zapomniałam wypisu ze szpitala, nie wiedziałam, że trzeba przynieść.

Różne zasady panują w gabinetach i przychodniach. Dla Twojej wygody napiszę, jakimi zasadami ja się kieruję, jeśli chodzi o dokumentację:

  • do lekarzy zgłaszam się z książeczką zdrowia dziecka. Nawet jeśli myślisz, że tam nic nie ma, to dla mnie jednak jest. “Czytam między wierszami” – czasem sobie żartuję i tylko raz w życiu widziałam książeczkę, w której rzeczywiście nic poza peselem nie było. Z  książeczki zawsze jestem w stanie uzyskać informacje na temat masy ciała, okoliczności porodu czy daty szczepień. Dla mnie to ważne informacje, dla Twojego dziecka też.
  • do książeczki zdrowia dzeicka wklejam wyniki badań dodatkowych. Pierwsze, co doklejam, to niebieska karta badania przesiewowego słuchu u noworodków, potem wypis dziecka ze szpitala po porodzie. Później do książeczki doklejam wyniki konsultacji specjalistycznych i inne wypisy, jeśli zdarzyły się hospitalizacje. Karty konsultacyjne z pomocy doraźnych też.
  • jeden egzemplarz karty wypisowej ze szpitala dostarczam do dokumentacji lekarskiej w przychodni. Jeśli wiem, że będę potrzebowała więcej kopii, po prostu robię ksero. Jest to punkt, o którym rodzice często nie wiedzą a czasem zapominają. Uzupełnić dokumentację można w każdej chwili. Dobrą praktyką jest kontrola poszpitalna i przy tej okazji warto zostawić kserokopię wypisu w kartotece dziecka w przychodni. 
  • wyniki badań laboratoryjnych trzymam w książeczce. Co pewien czas je segreguję i wyrzucam nieaktualne. Czasami jednak lepiej jest je przechowywać.
3. Jakie leki dziecko przyjmuje?

Przyznaj się, jeśli nie pamiętasz. Nie musisz odpowiadać pytaniem – “to w kartotece nie ma?”, “W systemie powinno być”. Część pacjentów jest przekonanych, że jeśli byli u innego lekarza czy na Izbie Przyjęć szpitala, to ja, w swoim komputerze, mam pełną informację na ten temat. Tak oczywiście nie jest. Komputer, na którym pracuję w przychodni, ma podgląd w poprzednie wizyty pacjenta, ale w ramach tej samej poradni.

W szpitalnym komputerze dostęp do informacji nie jest nieograniczony – mogę dowiedzieć się tylko tego, do czego mam dostęp i uprawnienia. Ponadto placówki między sobą nie wymieniają się informacjami na temat zdrowia pacjenta. Więc jeśli byłaś z dzieckiem w pomocy doraźnej i przychodzisz na kontrolę do POZ następnego dnia, powinnaś pokazać mi kartę konsultacyjną z tej pomocy doraźnej.

Pytanie o leki przyjmowane przez dziecko są przy okazji tą chwilą, kiedy możesz przyznać, że dziecku czegoś nie podajesz albo pominęłaś jakieś dawki. Staram się tak pokierować rozmową, żeby dać Ci szansę podzielenia się ze mną tą informacją. Niektórzy się wstydzą, innym brakuje odwagi. Niepotrzebnie – ja nie oceniam, chodzi mi o sposób leczenia dziecka.

Co do leków – mnie też zdarza się tak po prostu zapomnieć. Rodzice nie pamiętają dawek leków, nazw, czasu podawania. Zdradzę Ci jednak, że nie oczekuję od Ciebie, abyś mi te informacje recytowała jednym tchem. Nie o to chodzi. Nie musisz pamiętać ani się znać. Wystarczy, że będziesz miała to spisane na kartce (ja lubię odczytywać z kartek), możesz mieć opakowania leków. Możesz mieć zrobione zdjęcie opakowań.

4. Czy w rodzinie ktoś choruje?

No, jak tu odpowiedzieć? Czy chodzi lekarzowi o infekcję u ojca czy cukrzycę u babci? Ja czasem zadaję to pytanie i łapię się na tym, że jest zbyt ogólne. Sama miałabym problem z udzieleniem odpowiedzi. Trzeba dopytać lekarza, co ma na myśli. I lepiej jest dopytać niż nie odpowiedzieć w ogóle. Czasem chodzi o to, czy ktoś z członków rodziny przechodzi aktualnie infekcję. A czasem chodzi o choroby autoimmunizacyjne lub alergiczne, których ryzyko u dziecka jest większe, jeśli chorują rodzice. Jeśli więc jesteś skołowana – dopytaj.

5. Czy zgadza się pani na hospitalizację dziecka?

Jeśli pada w gabinecie POZ, to wraz z pytaniem rodzic otrzymuje informację, że dziecko jest chore i wymaga pobytu w szpitalu. Na tym polega trudność. Ja to pytanie poprzedzam informacją o stanie zdrowia dziecka i proponowanym leczeniu. Na koniec pytam o zgodę, choć zaznaczam, że nie zawsze pytam. Są sytuacje, w których ma się co zastanawiać, tylko wzywać karetkę.

Inaczej jest, kiedy zgłaszasz się z dzieckiem do Izby Przyjęć. Z założenia ktoś, kto zgłasza się do izby Przyjęć prosi o przyjęcie do szpitala. W Izbie przyjęć rodzice są proszeni o skierowanie. Zakładam, że zostali poinformowani przez lekarza, który wystawiał skierowanie, że kieruje on do szpitala. W praktyce nie jest to takie oczywiste. Czasami rodzice mają świadomość, że idą do szpitala, ale “tylko na konsultację”, “na badania”, “na kroplówkę”.

Skierowanie na badania wystawia się do laboratorium lub do pracowni diagnostycznej. Jak to z badaniami laboratoryjnymi jest w Izbie Przyjęć? O tym czy i jakie badania zostaną wykonane dziecku decyduje lekarz Izby Przyjęć. Skierowanie do szpitala jest skierowaniem właśnie do tego człowieka. I tak na przykład – jeśli zgłasza się do mnie, dyżurnego Izby, dziecko w wieku 14 dni, z rozpoznaniem: “żółtaczka”, na skierowaniu jest napisane, że do Oddziału Patologii Noworodka, to właśnie to dla mnie znaczy. Że jest to skierowanie do oddziału szpitalnego z powodu żółtaczki. Nie jest to skierowanie “tylko na bilirubinę”. Oceniam wskazania do hospitalizacji, posiłkując się opinią starszego specjalisty. Jeśli są, dziecko zostaje przyjęte do szpitala.

Przygotuj się do pytań, szukaj odpowiedzi.

Trochę wskazówek podałam Ci już w tekście. Na przykładzie pytania o hospitalizację możesz zauważyć, znalezienie odpowiedzi wymaga czasu, zastanowienia się, sięgnięcia do pokładów pamięci, zablokowanych w sytuacji stresowej. Dlatego te pytania są trudne. Budzą najwięcej problemów i emocji. Czasem agresji, na szczęście tylko słownej.

Przykład z Izby Przyjęć? Jest to najczęstsza sytuacja, w której rodzic pojawia się w Izbie Przyjęć z nastawieniem, że nie wyraża zgody na hospitalizację. W moim odczuciu jest zaskoczony, nie tego oczekiwał. Nikt mu nie powiedział, jak to będzie. Mógł polegać tylko na własnym wyobrażeniu i przekonaniach. Dlatego pytanie o zgodę jest tu kluczowe. Wiedz, że zawsze możesz dopytać o to, co lekarz napisał na skierowaniu i co czeka Cię, kiedy zgłosisz się do szpitala.

Powyższe pytania są, moim zdaniem, najtrudniejszymi jakie zadaję pacjentowi i jego rodzinie. Widzę, ile czasu i trudności dałoby się uniknąć, gdyby odpowiedzi na te pytania były już gotowe.

 

fot.: Lady Amarena Photography.

Jedna odpowiedź do “5 najtrudniejszych pytań o dziecko, zadawanych rodzicom przez lekarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *