Dlaczego nie odpowiem na pytanie: czy szczepić?

W Internecie możesz zadać pytanie jakiekolwiek i to nie tylko w temacie szczepień. Gwarantuję Ci lawinę odpowiedzi. Zdecyduj sama, czy chcesz usłyszeć odpowiedź agenta ubezpieczeniowego, inżyniera urządzeń sanitarnych czy zdecydujesz się na wysłuchanie głosu ekspertów albo wybierzesz rozmowę z lekarzem. Oto powody, dla których ja nie odpowiadam na pytanie: czy szczepić?

Po pierwsze, bo odpowiedź uważam za oczywistą.

Zakładam, że rodzic, który przychodzi z dzieckiem do szczepienia wyraża na nie zgodę. Domyślam się tej zgody, bo jakby nie miał takiego zamiaru, to pewnie by nie przyszedł. Sprawa jednak nie jest prosta ani oczywista, bo tam, gdzie można ją zagmatwać, to zagmatwana będzie.

Samo zgłoszenie się z dzieckiem do punktu szczepień nie oznacza od razu, że dziecko będzie zaszczepione. Owszem, zależy to jeszcze od sposobu funkcjonowania przychodni. W takiej, gdzie lekarz pracuje w jednym pomieszczeniu wraz z pielęgniarką, dziecko  zostaje zaszczepione po zbadaniu przez lekarza i kwalifikacji. W przychodniach, gdzie lekarz i pielęgniarka pracują oddzielnie, dziecko najpierw zgłasza się do lekarza w celu kwalifikacji, otrzymuje wynik badania na piśmie wraz ze skierowaniem do punktu szczepień a następnie w ciągu 24 godzin zgłasza się do gabinet szczepień do pielęgniarki i zostaje zaszczepiony.

Badanie lekarskie ma na celu zakwalifikowanie dziecka do szczepienia. Potrzebny jest wywiad i to wiarygodny, czyli lekarz zadaje dużo pytań, rodzic zaś szczerze i wyczerpująco odpowiada. Nawet jeśli masz ochotę zatrzymać jakąś informację dla siebie, to wiedz, że ujawnienie jej zwiększa bezpieczeństwo zaszczepienia dziecka.

Jeśli lekarz uzna, że u dziecka występują przeciwwskazania do szczepienia, po prostu go nie kwalifikuje. W przychodni, w której obecnie pracuję, proces ten odbywa się bardzo prosto: mówię zwyczajnie „nie szczepimy” po czym odnotowuję to w dokumentacji lekarskiej. Dziecko zbadane wychodzi do domu, czasem z receptą lub innymi zaleceniami. Jak potrzebuje leczenia, dostaje je od razu. Chorego dziecka nie odsyłam do dzieci chorych na oddzielna wizytę, żeby tam otrzymało np. recepty.

Po drugie uważam, że pediatra odradzający szczepienia jest jak oksymoron – niemożliwy.

Wszystkich lekarzy obowiązuje postępowanie zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Każdy pacjent a więc i każde dziecko ma zagwarantowane w Karcie Praw Pacjenta prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom wiedzy medycznej, opartej na dostępnych metodach i środkach zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób. A słowo zapobiegania zaznaczam pogrubiałą czcionką.

Jeśli więc lekarz zajmuje się profilaktyką dzieci, to ma obowiązek posiadać aktualną wiedzę medyczną. Zdarza się, że wiedzy tej mogą nie aktualizować lekarze innych specjalności, na przykład ci, którzy nie zajmują się profilaktyką dziecięcą albo profilaktyką zdrowia w ogóle. W pismach branżowych zdarza mi się przeczytać o poradzie udzielonej rodzicom właśnie przez osoby, umówmy się, kompetentne w swoich dziedzinach, niekoniecznie w profilaktyce.

Po trzecie to ja zadaję pytanie czy szczepić.

Zadaję je zawsze rodzicowi. I chociaż to rodzic ma obowiązek a ja teoretycznie pytać nie muszę, to i tak pytam. W praktyce jednak mam szczęście i spotykam świadomych, zorientowanych rodziców. Mam ten komfort, że mogę zadać im pytanie „czym szczepimy?” Oni już w większości wiedzą, jakie szczepionki wybrali.

Po czwarte, są sytuacje, kiedy nie ma czasu na pytanie czy szczepić.

Tu mam na myśli szczepienia poekspozycyjne. Obowiązkowe są szczepienia przeciw tężcowi i wściekliźnie, w określonych w PSO okolicznościach. Przypomnę tylko, że dzieci są uodpornione do 29 r.ż. a później, w razie brudnej rany, trzeba podać dawkę przypominającą. Dzieci, które zaszczepione nie były, muszą otrzymać pełny cykl szczepień.

Odpowiadam na wiele pytań o odczyny poszczepienne, bo te wzbudzają olbrzymie zainteresowanie. Rzadko odpowiadam na pytania o choroby jakim zapobiegamy poprzez szczepienia a to głównie dlatego, że pytań takich prawie w ogóle nie słyszę. Nie odpowiadam na pytanie czy szczepić, bo szczęśliwie rzadko je słyszę a jeśli już to odpowiedź uważam za oczywistą.

Temat szczepień poruszam w najnowszym odcinku ProbleMatek – programie, który współtworzę z Mirosławą Trenerowską, aby dawać wsparcie mamom i zarażać wiedzą.

Chcesz zobaczyć, co jeszcze dla Ciebie napisałam? Zainteresują Cię:

W jaki sposób wyobrażasz sobie wizytę z dzieckiem u pediatry?

Nie napiszę Ci, co dolega Twojemu dziecku.

Przekonania na temat wzmacniania i budowania odporności u dzieci.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *