Czy będzie bolało?

Dla mam nieśmiałych i odważnych, planujących, podejrzliwych i ufających oraz walczących. Dla czekających na poród.


Poniższy post powstał po lekturze książki Adama Kay’a: “Będzie bolało”. Lekarza, który po latach praktyki, przed ukończeniem specjalizacji z ginekologii i położnictwa, porzucił medycynę. Wydawało mi się, że za decyzją tak wielkiego kalibru musiało stać wiele gorzkich doświadczeń i wiele rozczarowań. Nawet jeśli tak było, to nie brak książce poczucia humoru.

A przecież trudno nazwać tę książkę komedią. Dlatego szybko się ją czyta.Szybko się czyta, bo wciąga opowieść realiach zawodu. Zadziwiające, że tyle samo dziwnych zasad panuje tam (w UK) jak i tu, u nas.

Kilka spraw zatrzymuje mnie przy książce na dłużej.

Po pierwsze jasno i prosto napisana prawda, że nie da się w 100% zaplanować i przewidzieć przebiegu porodu.

To jedna z pewników, jakie wyniosłam jeszcze ze studiów. Przekonanie o tym, że w czasie porodu w każdej chwili może zdarzyć się wszystko, towarzyszyło mi już przy pierwszym porodzie i skłoniło tylko do jednego – współpracy. Byłam pewna, że nawet jeśli coś pójdzie nie tak, a jest przesąd, że jak sprawa dotyczy lekarza, to zawsze idzie coś nie tak, to uda się, bo lekarze wiedzą co robią. Pozostało mi oddać się w ich ręce i nie przyznawać kim jestem.


Trzykrotnie udało mi się nie przyznać, trzykrotnie sprawy nie do końca szły tak, jak było zaplanowane, trzykrotnie skończyło dobrze. Dla przykładu, za trzecim razem mój plan porodu zakładał, że rozpoczynamy amniocentezą. I żadnych więcej założeń.


Jak to się ma do radzenia kobietom: pisz, czego chcesz, twój plan porodu jest wiążący, zgadzaj się na to, nie zgadzaj się na tamto, walcz o swoje, żądaj.
Żądaj, czemu nie. Ale walcz? No nie wiem. Ja nie chciałabym rodzić z myślą, że oto jestem na froncie i przyszło mi z kimś walczyć. Z kimś, komu też zależy na tym, że poród poszedł dobrze, kimś, kto pomaga, kto ma wiedzę i doświadczenie. Serio, poród jako pole walki z położną? Albo z lekarzem?

Plan porodu?

“Lekarzom położnikom przez ostatnich dwieście lat nie udało się znaleźć sposobu, by przewidzieć przebieg porodu, ale niektóre matki, sądzą najwyraźniej, że są w stanie tego dokonać.”

Nic złego w planach porodu. O ile zachowamy otwartość na zmiany, w razie potrzeby. W książce jest przykład porodu zaplanowanego z najdrobniejszymi szczegółami, łącznie z głośnością dźwięków wieloryba wydobywającymi się z głośników. Po rozpoczęciu akcji porodowej, z hipnoterapii pozostaje znieczulenie zewnątrzoponowe a z dźwięków wieloryba pozostaje krzyk na męża, żeby to wyłączył. “Marzenia o idealnym porodzie- takim, jakie opisuje się na blogach – zostają zniweczone przez naturę.”

W ciąży włącza się kreatywność. Rozbawił mnie fragment: „Nie uważam, by moje oczekiwania były nieracjonalne – napisała pacjentka odnosząc się do pragnienia umieszczenia źródła ognia (świece) tuż obok butli z tlenem.”

Porody domowe?

Podzielam opinię, że poród domowy wiąże się z podwyższonym ryzykiem. Ginekologowi wierzę bardziej, bo to on robił stopnie zawodowego wtajemniczenia w ginekologię, a porodów odebrał ponad tysiąc. Ja tylko bazuję na wiedzy teoretycznej. “Domowe powinno być jedzenie, a nie porody.”

Placentofagia?

Zjadanie łożyska, brzmi jak moda. Tak, nowość ostatnich lat. Procedury szpitalne nie są na to gotowe. To, co dzieje się w książce miało miejsce ponad 10 lat temu. W naszych szpitalach pomysł kiełkuje i mam nadzieję, że nie rozkwitnie. Tak, jak szczęśliwie nie rozkwita pomysł na poród lotosowy.

Jest w książce opisana scena z porodu, kiedy kobieta próbuje zjeść własne łożysko. Kiedy lekarz informuje ją, że to co wpychała sobie do ust, to nie łożysko a skrzepy krwi wypadniętej z pochwy, robi się szara, zielona i obficie wymiotuje do trzymanej w ręku metalowej nerki. Jednak to argumentacja lekarza, sceptyczna wobec placentofagii, przemawia do mnie bardziej. Tak, są ssaki, które zjadają łożyska. Są też takie, które zjadają własne dzieci, je też mamy naśladować?

Zgoda na procedury?

Położna pyta o zgodę na podanie dziecku witaminy K. Podanie tej witaminy zapobiega ciężkim krwawieniom związanym z jej niedoborem. Krótko mówiąc – noworodek z niedoborem wit K może doznać krwawienia do mózgu. Skutkiem jest niepełnosprawność na całe życie. Jeden zastrzyk z witaminy zapobiega tragedii.

Kiedy mama się nie zgadza, z uwagi na lęk przed szczepionkami, położna wyjaśnia, że witamina to nie szczepionka. Zaskakująca jest odpowiedź matki: “Nie, nie chcę ryzykować. Przecież tu chodzi o zdrowie mojego dziecka.” Dla wszystkich, poza matką, ryzyko jest oczywiste. Ryzyko, związane z niepodaniem witaminy. Dla mnie to wygląda tak, jakby rodzic odmówił wożenia dziecka w samochodzie, zapiętym w foteliku, bo nie chce ryzykować, że dziecko wypadnie z fotelika. Co tu jest ryzykiem?

Brak zgody na podanie witaminy K gości już i w polskich szpitalach. “Szanuję wybory pacjentek i uważam za niezwykle istotne, by każda z nich miała poczucie, że to ona sama decyduje o wyborze formy opieki okołoporodowej.” Polscy neonatolodzy też kierują się wyborem rodziców. Gdzieś jednak przebiega granica.

Mój ulubiony cytat:

“Blogerka z Kopenhagi, prowadząca swojego bloga na szablonie WordPress z różowymi serduszkami, nie jest najbardziej wiarygodnym źródłem informacji z dziedziny medycyny.”
Wiem, że są mamy planujące drobiazgowo najmniejsze szczegóły. Taka postawa pomaga oswoić sobie to, co przyjdzie a jest nieznane. Pozwala oswoić stojące przed nami wyzwanie. Opanować lęk.

Jest też druga mama, ta w środku, instynktowna, która wie, że kobieta nigdy nie rodzi sama. Zawsze ma do pomocy czy to położną, doulę, akuszerkę czy lekarza. Ale ma. I pozostaje jeszcze żywioł, tkwiący w każdej mamie, niczym atawizm. Nastawiony trochę bojowo, działający pod wpływem hormonów. Ten, który każe nam krzyczeć, bluźnić, kopać męża i wyzywać wszystkich dookoła. Daje siłę i to fizyczną siłę, bo przecież poród to kawał roboty.
Cytaty pochodzą z książki “Będzie bolało” Adam Kay

https://agnieszkasawicka.com/2017/08/12/swiadoma-decyzja-o-zdrowiu-dziecka-wymaga-podpisu/

https://agnieszkasawicka.com/2018/08/07/kogo-odwiedzaja-goscie-mame-czy-noworodka/

Jedna odpowiedź do “Czy będzie bolało?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *