5 powodów zmiany przychodni.

Każdy powód dobry. Najważniejsze, żeby wiedzieć, co tak naprawdę się stało, że zmieniasz przychodnię.

Bo możesz.

Przychodnię możesz zmienić dwukrotnie w roku, bezpłatnie. Więcej razy też możesz, ale to już odpłatnie.

Denerwuje Cię rejestracja.

Nie możesz się dodzwonić. W dobie tele – porad nikt nie odbiera telefonu.

W rejestracji przychodni pierwszy ogień idzie na klatę pań rejestratorek, którymi zazwyczaj bywają pielęgniarki.

Zgłoszenie do rejestracji nie zawsze przebiega tak, jak tego oczekujesz. Ty chcesz pilnego terminu, rejestracja wyznacza odległy. Do specjalisty – bardzo odległy, bo „limity”. W POZ oczekujesz wizyty tego samego dnia. Tymczasem dostajesz na piątek, za tydzień albo po weekendzie.

Rejestracja przychodni ma inne kryteria wizyty pilnej. To znaczy, niemowlę z gorączką przychodzi z marszu. Pacjent z wnioskiem, po zaświadczenie, nie jest traktowany jak pilny. Nawet jeśli czas jego złożenia mija. Potrzebę zaświadczenia da się przewidzieć. Zaświadczenie wskakuje w tryb planowy. Gorączki u niemowlęcia nie da się przewidzieć. Niemowlę wskakuje w tryb pilny.

A jeśli zaświadczenie wskoczyłoby w tryb pilny i zajęło miejsce niemowlęciu? Niemowlę nie zostanie przyjęte? Rejestracja musi to przewidzieć.

Rejestracja to ta część przychodni, która mówi „nie” tym samym nie zyskując sobie sympatii.

Dobrze prowadzona rejestracja kohortuje pacjentów na infekcyjnych i nieinfekcyjnych, o czym pacjenci nie muszą wiedzieć. Rejestracja może wydłużyć czas wizyty, na przykład dla wizyty, w czasie której lekarz musi wypełnić dodatkową dokumentację.

Bo trudno o dostęp do lekarza.

Nikt nie chce należeć do przychodni, gdzie trudno o dostęp do lekarza. Przykład: mała przychodnia, pracuje dwoje lekarzy. Wystarczy, że jeden jedzie na urlop, jest chory, idzie na zwolnienie, albo co gorsza złamał nogę albo jest w ciąży. Dostęp do lekarza spada nagle o 50%.

Nie czekasz, aż lekarz wróci. Potrzeba go tu i teraz. Nawet najlepszy lekarz nie zatrzyma cię w poradni, jeśli jest nieobecny. Idziesz do innej przychodni.

Budynek przychodni przyprawia Cię o depresję.

Widzisz słabe światło i granatowe ściany. Wchodzisz z pełnych pęcherzem a tam jedyna toaleta na klucz.

Podchodzisz do okienka, do którego musisz krzyczeć. Wszyscy stojący za tobą słyszą, że potrzebujesz pieluchomajtek dla mamy i antykoncepcji dla siebie. Albo, że masz biegunkę.

Tracisz zaufanie do lekarza.

Świadomość niedogodności będzie cię pchać w poszukiwania miejsca idealnego. Jak wiemy, ideałów na świecie nie ma. Wybierzesz miejsce, które po prostu bardziej Ci odpowiada. Nie lubisz rozmawiać? Rejestrujesz się przez internet, idziesz, nikt nie zwraca uwagi. Lubisz kontakt z ludźmi? Dla Ciebie rejestracja telefoniczna, tam wstępnie przedyskutujesz problem, potem z pacjentami w kolejce, ostatecznie u lekarza.

Jeśli wiesz, co najbardziej sobie cenisz w poradni i w jakiej kwestii trudno ci o kompromis, łatwiej będzie wybrać i znaleźć nowe miejsce. Tego z całego serca Ci życzę.

fot. DanielCubas / pixabay.com

alergia alergia na białko mleka krowiego badanie badanie lekarskie choroba dieta dieta eliminacyjna dziecko hospitalizacja infekcja karmienie piersią książeczka zdrowia dziecka leczenie lekarz lekarz dla dzieci leki mama niemowlę noworodek odporność odwodnienie odżywianie opieka paracetamol pediatra pielęgnacja podstawowa opieka zdrowotna poród POZ ProbleMatki profilaktyka rodzic rozmowa sport syrop szczepienia szpital warzywa wizyta domowa wizyta lekarska zachowania prozdrowotne zalecenia lekarskie zdrowie zdrowy styl życia zgoda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *