Próbowałaś i wiesz, że się nie da.

Próbowałaś coś zmienić, rozwiązać problem. Może nawet poprosiłaś o pomoc. Wysłuchałaś rady. Przeczytałaś. Podjęłaś wysiłek. A efektu nie widzisz. Bez względu na to, co Ci się nie powiodło, czy długie karmienie piersią, odpieluchowanie, sen nocny czy kolejny katar. Efekt a właściwie jego brak bierzesz na siebie i pływasz w poczuciu winy.

Wszystkim się udaje, tylko nie mnie.

Myślisz tak, kiedy jesteś bliska płaczu. Jesteś do bani, nic Ci się nie uda. Nie ma sensu zaczynać.

W ten sposób rodzi się wyuczona bezradność. Uczymy się w ten sposób, że żadne działania nie mają sensu, bo to i tak się źle skończy. A wcale nie jesteś bezradna i do tego spróbuję Cię przekonać.

Weryfikujemy problem

Zweryfikuj, czy sprawa, za którą się obwiniasz jest w ogóle Twoim problemem? A może jest problemem, ale nie Twoim?

Weźmy na przykład długie karmienie piersią. Twoim koleżankom samo karmienie przychodzi bez żadnego trudu. Karmią od początku z uśmiechem na twarzy. Karmią ponad dwa lata i końca nie widzą. I, cokolwiek sobie pomyślisz, ich długa laktacja nie ma nic wspólnego z Tobą.

Możesz się obwiniać, że karmiłaś tylko rok, pół roku. Czymże jest taka długość w obliczu aż dwóch niekończących się lat koleżanki? Odpowiem Ci, że jest bezcelowym porównywaniem się z innymi. Porównaj się sama ze sobą. Dwa dni po porodzie miałaś na koncie tylko dwa dni karmienia a dziś? A dziś to może być 100 dni. jesteś już 100 x lepsza niż dawniej.

W tej perspektywie spójrz na swoje osiągnięcia. Jak na dłoni zobaczysz, że to ludzie mają problem z czasem Twojej laktacji, z odpieluchowaniem Twojego dziecka czy jego napadami złości. Albo to, czy masz posprzątane czy nie, też nie musi być Twoim problemem. I jeśli jest czyimś, to śmiało możesz to nazwać: dla mnie to nie problem. Nie musisz się zastanawiać czy się da, czy się nie da. Nie musi się dać, bo nie potrzebujesz takiej zmiany.

Jakich rozwiązań już próbowałaś?

To jest pytanie o Twoje granice i możliwości. Chcesz zmiany, dążysz do niej i spróbowałaś już wszystkiego. Spisz sobie, czego konkretnie spróbowałaś. Zobacz, ile tego jest. A teraz dodaj jeszcze dziesięć pomysłów.

Najprościej będzie zastosować metodę burzy mózgów. Wypisujesz każdy pomysł, który przychodzi Ci do głowy. Na ile sposobów możesz nauczyć dziecko korzystania z nocnika? Wypisz, a jak już będziesz miała wszystko, zaczniesz wykreślać te, które ci się nie podobają. Dopiero po spisaniu pozwalasz sobie na cenzurę. W ten sposób nie zabijasz wcześniej kreatywności i wyobraźni.

Jak to będzie po wprowadzeniu zmiany?

Wyobrażasz sobie przespane noce? Dziecko coraz rzadziej się budzi. Wstajesz tylko dwa razy, budzisz się wypoczęta. Zadaj sobie pytanie, jakie będą Twoje największe korzyści. Co zyskasz? Jak będzie wyglądała Twoja codzienność po wprowadzeniu zmiany?

Zmiany możesz dokonać tylko Ty sama, lecz to nie znaczy, że w całej drodze jesteś osamotniona. Wokół Ciebie na pewno są sprzyjający Tobie ludzie. Od Twoich bliskich począwszy, po znajomych, po położoną czy pediatrę z przychodni.

Wśród tych osób wokół Ciebie będzie też ta, od której dowiesz się, czy zmiana, jaką chcesz wprowadzić będzie bezpieczna. I prawdopodobnie usłyszysz też pytanie, na ile wprowadzane przez Ciebie zmiany zależą od Ciebie?

Weźmy na przykład sen nocny. Postawiłaś sobie za cel wysypiać się w nocy po 8 godzin. możesz do tego doprowadzić, oddając karmienia nocne ojcu dziecka lub znajdując szereg własnych pomysłów. Jeśli jednak chcesz, aby to dziecko miło przesypiać 8 godzin, to tu już wpływu nie masz.

Idąc tym tropem, zamęczysz się a z kolejnej próby nici.

Jasno postawiony cel przybliży Cię do rozwiązania, cel źle sformułowany wpędzi Cię we frustrację.

W naszym przykładzie z budzącym się dzieckiem, jeśli celem jest Twój sen, znajdziesz sposoby, aby się wyspać. Jeśli celem jest sen dziecka przez całą noc, wszystko zależy od wieku dziecka – pediatra Ci powie, na ile snu możesz liczyć, a ile to przesada.

Będziesz szukała sposobów, aby wydłużyć dziecku sen nocny, lecz wtedy sama się raczej nie wyśpisz, przynajmniej początkowo. Na ile masz wpływ na to, że dziecko jest głodne w nocy i budzi się na karmienie? Może ono tego potrzebuje i jeszcze długo będzie budziło się w nocy. Nie wydłużysz mu snu, choć swój własny możesz.

Twoje działania mają sens. Próbuj znowu, skupiając się na tym, na co masz wpływ. Wyobrażaj sobie, jak to będzie. Co dobrego zyskasz? Kto Ci sprzyja? Wpływ masz tylko na to, co zależy od Ciebie i tylko Ty możesz wprowadzić zmianę w swoim życiu.

Na koniec chciałabym poznać Cię z Moglie – Agnieszką, która ma talent w opowiadaniu tego, co się nie udaje, kiedy jesteś Mamą. I że wcale nie musi się udawać: http://moglie.pl/

Jedna odpowiedź do “Próbowałaś i wiesz, że się nie da.

  1. Motywujący wpis. To takie : chcesz czegoś ? Działaj i próbuj, w końcu się uda. To pokazuje, że my kobiety ilekroć upadamy, tyle samo razy wstajemy 💕💕 wspierajmy się wzajemnie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.