Zdrowy styl życia wymaga specjalistycznej wiedzy.

5 szkodliwych przekonań, które oddalają Cię od zdrowia

#3 Specjalistycznej wiedzy potrzeba, aby prowadzić zdrowy styl życia.

Odkryj to, że trzeba dużo wiedzy a gwarantuję, że już na stracie Ci się odechce, bez względu na to czym jest zdrowy styl życia. Rewelacyjny demotywator. Bez przesady, żeby uczyć się o tym, jak się wyspać albo jak zdrowo jeść. I masz rację. Bo zdrowy styl życia wcale nie wymaga wiedzy.

Czytaj dalej “Zdrowy styl życia wymaga specjalistycznej wiedzy.”

Zdrowy styl życia bez wyrzeczeń i poświęceń.

5 szkodliwych przekonań, które oddalają Cię od zdrowia

#2 Zdrowy styl życia wymaga wyrzeczeń i poświęceń.


Zacznijmy od konkretów: jakich poświęceń wymaga od Ciebie zdrowy styl życia? Możliwe, że potrzeba Ci motywacji. Dowiedz się o kilku sposobach motywowania się. Poświęć szkodliwe nawyki i wyrzeczenia potraktuj jak inwestycję w zdrowie. Jeśli potrzebujesz wsparcia na swojej drodze, powiem Ci, gdzie go szukać.

Czytaj dalej “Zdrowy styl życia bez wyrzeczeń i poświęceń.”

Odwaga zmiany żywienia

Dużej odwagi potrzeba, aby pokonać przeszkody na drodze do zmiany żywienia. Najpierw ciężko przekonać dzieci, że zmieniamy sposób jedzenia. Szczególnie, jak jesteś rodzicem czterolatki, dla której czekolada i kakao wystarczyłyby za całe jedzenie świata. A potem już tylko pod górkę … 😀

Czytaj dalej “Odwaga zmiany żywienia”

Smaczne, odżywcze i tak niezdrowe, że aż trudno się napić.

Rozmawiają ze sobą trzy koleżanki. Wymieniają się doświadczeniami na temat żywienia dzieci. Jedna z nich oznajmia, że należy odstawić mleko. Bo mleko jest niezdrowe i liczne badania potwierdzają, że jest wręcz szkodliwe i trzeba przestać je pić. Jak sama przestała pić mleko, to poprawił się jej stan skóry.

Czytaj dalej “Smaczne, odżywcze i tak niezdrowe, że aż trudno się napić.”

Czy mogę obrzydzić Ci słodycze?

Kiedy dowiedziałam się, że mam cukrzycę ciążową, musiałam nagle zmienić sposób żywienia i zrezygnować z cukru. Doustny test obciążenia glukozą (OGTT) miał być tylko rutyną. Po raz trzeci w życiu piłam mdły lukier. W wynikach – glukoza po 1 godzinie 199mg/dl, na czczo >92.


Kryteria cukrzycy ciążowej.

Wg zaleceń PTD kryteriami rozpoznania są: #glukoza na czczo powyżej 92 mg/dl, po godzinie od spożycia glukozy >180mg/dl, po 2 godzinach > 153 – 199 mg/dl [1]. Ja spełniałam 2 z 3 kryteriów.


Musiałam nagle zrezygnować z cukru! 

Kiedy kroiłam moją pierwszą kromkę w nowym, cukrzycowym życiu, miałam łzy w oczach. To było niewyobrażalne, że od dziś kontrola mojego życia, mojego jedzenia, odbywa się na poziomie 20 -gramowej kromki, przyciętej na szerokość 1 cm z lewej strony. Układałam szczątki chleba na wadze i ponowne przycinałam. Nie chciało mi się wymyślać kolorowych kanapek. Nie chciało mi się dodawać warzyw. Chciało mi się płakać.


Otrzymałam wyrok, zostałam skazana i osadzona w kuchni. Przez kolejne dni ściśle trzymałam się diety. Po 2 – 3 tygodniach powoli zaczęłam oswajać się z sytuacją. Pomogły mi w tym przekonania, które sobie wymyśliłam.
Po pierwsze, uwierzyłam, że cukier jest szkodliwy. Tak bez wnikania w szczegóły, cukier, biały, w kryształkach, czyli sacharozę, wyobraziłam sobie, jako chemioterapię. Chemię otrzymują bardzo chorzy pacjenci. Chemia składa się z silnych substancji, które w innych stężeniach działają jak trucizny. Zdrowy człowiek nie jadłby chemii. Zatem „chemii” w postaci cukru też nie.


Po drugie, cukier zużywa mi trzustkę.

Po spożyciu sacharozy, trzustka dostaje impuls do intensywnego wyrzutu insuliny. Wtedy komórki wysp trzustkowych rzucają się sprintem do biegu. A taki wysiłek jest wyczerpujący i nie niesie ze sobą korzyści. Komórki beta mogą się w ten sposób szybciej zmęczyć i zużyć. A ja nie chciałam ich zużywać. W oczach stanął mi obraz znanych ludzi, którzy zmarli z powodu nowotworu trzustki. Tak sobie wyobrażałam zniszczoną trzustkę. A winą za zniszczenie trzustki obarczyłam cukier.

Po trzecie, z niczego nie rezygnuję.

To, że nie jem słodyczy, to nie znaczy, że ja się ich pozbawiam. Nie. Ja po prostu wybieram pożywienie wśród produktów, które nie zawierają sacharozy. I te, które mają możliwie najniższy indeks glikemiczny. Stopniowo zaczęłam wymyślać atrakcyjne potrawy. Przyszedł czas na kolory, na szczypiorek i prażony słonecznik. Z tego wybieram. Nie robię miejsca na cukier i słodycze. To już dla mnie inny smak, ten „chemiczny”.


Po czwarte, daję sobie dzień luzu od diety.

Zastanawiałam się, co mogłabym zjeść. Dla zwiększenia efektu zdecydowałam się zaczekać na wyjątkową okazję. Zaczekałam. Ominęłam tort urodzinowy, bo czekałam na coś lepszego. Przypadło na babciny sernik świąteczny. Tak, tym razem warto było zaczekać trzy miesiące. Kolejny dzień luzu trzymałam w zapasie na urodziny starszego dziecka.


fot. pixabay
Co po ciąży?

Po ciąży cukrzycy nie ma. Ale została mi jedna myśl, z tyłu głowy, że powrót do starych nawyków tylko przyspieszy pojawienie się cukrzycy typu 2 w moim życiu. Wiem, że to kiedyś nastąpi. Chcę, żeby nastąpiło jak najpóźniej. Trzymam się myśli, że oszczędzam zapasy insuliny, jakie samodzielnie jeszcze produkuję.


Przez rok udawało mi się trzymać moich postanowień. Przez kolejne dwa lata część nawyków mi została, część wróciła. I choć daleko mi do “ciążowego” ideału, zjadana przez mnie ilość sacharozy nie może się równać tej z przeszłości.
Kiedy szczególnie uważam na cukier? Często orientacyjnie obliczam sobie ilość wymienników węglowodanowych danej potrawy, żeby wiedzieć, ile mniej więcej tego cukru zjadam. W końcu moim celem była zbilansowana dieta a nie dieta ketogenna, całkowicie wykluczająca węglowodany.


Tam, gdzie mogę, szacuję indeks glikemiczny. Okazuje się, że wiele potraw “bezcukrowych” zawiera dużą ilość daktyli, a ich index glikemiczny sięga powyżej 100. Indeks daktyla jest większy niż samej glukozy, o czym warto pamiętać przy stosowaniu diety bezcukrowej.


Więcej o zbilansowanej diecie oraz o piramidzie zdrowego żywienia możesz poczytać na: piramida żywienia.
Żródło: [1] https://diabetologia.mp.pl/wytyczne/98188,zalecenia-ptd-dotyczace-diagnostyki-i-nazewnictwa-hiperglikemii-w-ciazy

Kilka faktów o karmieniu piersią.

Karmienie piersią jest dla wielu mam naturalnym sposobem karmienia i nawet się nad tym nie zastanawiają. Inne martwią się, czy ich mleko wystarcza dziecku, czy dobrze karmią, potrzebują wsparcia. Bez względu na stopień motywacji mamy, karmienie piersią dziecka to sukces.
Czasem jednak się nie udaje. Jak to jest, że wtedy zamiast wspierania rodzi się poczucie winy a zamiast sukcesu jest poczucie porażki?  

Czytaj dalej “Kilka faktów o karmieniu piersią.”

Aby mniej chorować… czy dzieci mogą zrobić coś same?

My – dorośli robimy. Cały czas robimy, co tylko możemy, żeby dzieciom ograniczyć #choroby. Bez naszego wsparcia i kierownictwa dzieci nie wiedziałby o istnieniu wirusów, nie miałyby pojęcia jak dbać o zdrowie. Jednak chorują. Zarażają się. Wiadomo przecież, skąd się biorą infekcje wśród dzieci – od innych dzieci. OK, od dorosłych też.

Czytaj dalej “Aby mniej chorować… czy dzieci mogą zrobić coś same?”