Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla FGM

Czym jest FGM?

6 lutego przypada Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla FGM. To jedna z tych dat, które nie odnoszą się do konkretnej choroby ani do jednego schorzenia, lecz do zjawiska, które wpływa na zdrowie w sposób głęboki, wielowymiarowy i często niewidoczny na pierwszy rzut oka.

FGM (Female Genital Mutilation), oznacza okaleczanie żeńskich narządów płciowych. Dotyczy wszystkich niemedycznch ingerencji w zewnętrzne narządy płciowe dziewczynek i kobiet, które polegają na częściowym lub całkowitym usunięciu zewnętrznych żeńskich narządów płciowych. Procedury te nie mają żadnego uzasadnienia zdrowotnego. Nie zapobiegają chorobom, nie poprawiają funkcjonowania organizmu, nie są formą leczenia. Są natomiast realnym źródłem cierpienia – zarówno fizycznego, jak i psychicznego.

Medyczne konsekwencje i mechanizm powikłań

Z perspektywy medycznej mechanizm szkody jest dość prosty. Dochodzi do uszkodzenia zdrowych tkanek, często w warunkach pozbawionych sterylności, bez znieczulenia i bez opieki medycznej. To otwiera drogę do ostrych powikłań: krwotoków, zakażeń, bólu o ogromnym nasileniu.

Bezpośrednie zagrożenia dla zdrowia obejmują krwotok, wstrząs, infekcję, zakażenie wirusem HIV, zatrzymanie moczu i silny ból. W dalszej perspektywie pojawiają się następstwa przewlekłe – blizny, trudności w oddawaniu moczu, nawracające infekcje, powikłania w ciąży i podczas porodu, a także zaburzenia w sferze seksualnej. Równolegle tworzy się ślad psychiczny: lęk, poczucie utraty kontroli nad własnym ciałem, trauma, która może towarzyszyć przez całe życie.

FGM na świecie

Z danych UNICEF wynika, że zjawisko to występuje głównie w części krajów Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji. Chociaż dokładna liczba dziewcząt i kobiet na świecie, które poddano okaleczeniu żeńskich narządów płciowych, pozostaje nieznana, wiadomo, że tej praktyce poddano co najmniej 230 milionów dziewcząt i kobiet w 31 krajach na trzech kontynentach.

Warto jednak rozumieć, że w świecie migracji nie jest to temat odległy ani abstrakcyjny. Dzieci wychowujące się dziś w Europie mogą pochodzić z rodzin, w których takie praktyki są obecne kulturowo. To oznacza, że problem przestaje być „czyjś” i staje się realnym kontekstem pracy personelu medycznego, nauczycieli i osób zajmujących się opieką nad dziećmi.

Jednym z najbardziej poruszających świadectw pokazujących, czym w rzeczywistości jest FGM, jest autobiograficzna książka „Kwiat pustyni”. To historia kobiety, która opisuje własne doświadczenie, a przy okazji pokazuje, jak głęboko takie wydarzenie wpływa na zdrowie, relacje i poczucie własnej tożsamości. To nie jest opowieść o jednym zabiegu tylko o konsekwencjach, które rozciągają się na całe życie.

Na czym polega medykalizacja FGM?

Szczególnie niepokojącym zjawiskiem obserwowanym w części krajów jest tzw. medykalizacja okaleczania żeńskich narządów płciowych. Oznacza to sytuację, w której zabieg nie jest wykonywany w warunkach domowych czy tradycyjnych, lecz przez osobę związaną z systemem ochrony zdrowia – lekarza, pielęgniarkę lub innego pracownika medycznego. Szacuje się, że nawet co czwarta kobieta lub dziewczynka, która doświadczyła FGM, została poddana tej procedurze właśnie w takich okolicznościach. W skali świata mówimy o dziesiątkach milionów osób.

Może to tworzyć złudne poczucie bezpieczeństwa. Skoro zabieg odbywa się w rękach personelu medycznego, w sterylnych warunkach, bywa postrzegany jako mniej groźny lub „kontrolowany”. W rzeczywistości zmienia się jedynie otoczenie, a nie istota problemu. Nadal dochodzi do ingerencji w zdrową, prawidłowo funkcjonującą tkankę, bez wskazań medycznych i bez korzyści zdrowotnych.

Z perspektywy medycyny i etyki jest to szczególnie trudny obszar. Obecność pracownika ochrony zdrowia może nieświadomie nadawać tej praktyce pozory akceptowalności i normalności. Tymczasem niezależnie od tego, kto wykonuje taki zabieg i w jakich warunkach się on odbywa, jego mechanizm pozostaje ten sam – to usunięcie lub uszkodzenie zdrowych struktur ciała i stanowi naruszenie podstawowych praw człowieka dziewcząt i kobiet, w tym ich prawa do zdrowia, bezpieczeństwa i godności.

Dlaczego warto o tym mówić, nawet jeśli wydaje się, że to temat odległy?

Po pierwsze, żeby lepiej rozumieć możliwe źródła problemów zdrowotnych. Objawy somatyczne, przewlekły ból czy trudności w funkcjonowaniu mogą mieć swoje korzenie w doświadczeniach, o których pacjent nie mówi wprost.

Po drugie, żeby personel medyczny potrafił rozpoznać sytuacje wymagające szczególnej uważności. Czasem potrzebne jest nie tylko leczenie, ale też wsparcie, ochrona i właściwe pokierowanie pomocą.

Po trzecie, żeby mieć świadomość, że zdrowie zawsze funkcjonuje w kontekście kulturowym. To, co dla jednych jest oczywiste, dla innych bywa częścią tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Rozumienie tego kontekstu nie oznacza zgody – oznacza większą zdolność do reagowania w sposób mądry i skuteczny.

I wreszcie – żeby pamiętać o czymś najbardziej podstawowym. Ochrona zdrowia i integralności ciała dziecka ma charakter uniwersalny. Nie zależy od miejsca urodzenia, języka, religii czy zwyczajów. To jeden z fundamentów współczesnej medycyny i praw człowieka.

Świadomość jest zawsze pierwszym krokiem. Dzięki niej można rozpoznawać zagrożenia, reagować wcześniej i chronić tych, którzy sami nie mają jeszcze możliwości, by się obronić.
Więcej informacji (źródło: UNICEF):
https://www.unicef.org/protection/female-genital-mutilation�

okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest uważane za tradycyjną praktykę szkodliwą dla zdrowia dzieci i jest w większości przypadków wykonywane na nieletnich, narusza ono Konwencję  o prawach dziecka .  W 2008 roku 10 organizacji ONZ wydało  oświadczenie międzyagencyjne w sprawie okaleczania żeńskich narządów płciowych .


Więcej informacji (źródło: UNICEF):
https://www.unicef.org/protection/female-genital-mutilation�