Wiem, dlaczego nie korzystasz z pomocy doraźnej.

  1. Nie wiesz, co to jest pomoc doraźna.

Punkt pomocy doraźnej jest miejscem, w którym pracuje lekarz dyżurny. Punkt taki nazywa się Nocną i Świąteczna Opieką Zdrowotną. Potocznie niektórzy mówią Nocna Pomoc Lekarska. Lekarz dyżurny przyjmuje w nim wtedy, kiedy Twoja przychodnia jest zamknięta. Czyli, w tygodniu, punkty pomocy doraźnej otwierają się od godziny 18.00 i przyjmują pacjentów do 08.00 rano. W dni wolne od pracy świadczenia udzielane są całodobowo, do 08.00 dnia roboczego.

  1. Nie wiesz, gdzie znajduje się najbliższy punkt pomocy doraźnej.

Informację o punktach z pomocą doraźną znajdziesz na drzwiach każdej przychodni. Bez problemu wyszukasz też na stronach Narodowego Funduszu Zdrowia. Pomoc doraźna nie działa na zasadzie rejonizacji. To wiedza przydatna szczególnie podróżującym. Bez względu na to, dokąd wybierasz się w podróż czy na wakacje, zawsze zgłaszasz się do najbliższej placówki.

  1. Przeraża Cię kolejka oczekujących.

Wiem, że czasem trzeba czekać aż kilka godzin. W sezonie infekcyjnym najliczniejszą grupą pacjentów są dzieci. Od jesieni do wiosny kolejki do dyżurnego pediatry są „kilometrowe”. Poza sezonem, jak na przykład teraz, latem, w środku lipca, kolejek nie ma. Niestety, nigdy nie można przewidzieć o jakiej godzinie kolejka się zmniejszy a o jakiej wzrośnie. W czasie swoich dyżurów zauważyłam, że najwięcej chorych dzieci przyjmowanych jest od 90.00 do 13.00, potem przerwa obiadowa i po południu aż do 22.00. Wieczorami i w nocy jest mniej pacjentów.

  1. Wolisz pojechać do szpitala, żeby szybciej otrzymać pomoc.

Ten punkt opiera się na często spotykanym u rodziców przekonaniu, że w Izbie Przyjęć szpitala lekarz przyjmie szybciej niż w poradni pomocy doraźnej. Jest to przekonanie w założeniu błędne, choć podejrzewam, że nie bezpodstawne. Otóż pomoc doraźna jest przeznaczona dla pacjentów ambulatoryjnych. Do szpitala trafiają zaś osoby, które są w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. Do pediatrycznej Izby Przyjęć trafiają też dzieci do planowego przyjęcia. Kolejka oczekujących na badanie w Izbie Przyjęć jest jakby dwutorowa: z jednej strony pacjenci ze skierowaniem, których widział już lekarz i orzekł, że wymagają hospitalizacji i druga, z pacjentami zgłaszającymi się bez skierowania. Kolejka ze skierowaniem jest zawsze pilniejsza. W drugiej kolejce zazwyczaj ustawiają się osoby nie wymagające hospitalizacji, a proszące o poradę lekarską. Takich porad udziela właśnie lekarz dyżurny w pomocy doraźnej.

Oczywiście, nadrzędną zasadą jest, że decydujące znaczenie ma stan zdrowia dziecka a ocenia go personel medyczny. Jeśli więc do Izby wkracza duszące się dziecko, czy ze zwisającą pod dziwnym kątem kończyną, to zostanie przyjęte poza kolejnością.

Więcej o sposobach na kolejkę w Izbie Przyjęć przeczytasz tu: Ominięcie kolejki w Izbie Przyjęć.

  1. Boisz się, że dziecko zarazi się od czekających w kolejce.

Z tym przekonaniem sama się zgadzam. Przyjęłam kiedyś dziecko, które nad ranem było przeziębione a wieczorem zgłosiło się ponownie, z jelitówką. Mogło się zarazić w poczekalni. Prawda jest też taka, że dziecko zaraża się w każdej większej zbiorowości. W Izbie Przyjęć szpitala też. A że samo jest chore, to też zaraża innych. I tak kręci się błędne koło infekcji.

  1. Liczysz, że w szpitalu dziecko otrzyma kroplówkę i po kilku godzinach pójdzie do domu.

Kiedy ja dyżuruję, to czynię tak ekstremalnie rzadko. Dlaczego? Bo dziecko wymagające kroplówki to dla mnie dziecko wymagające hospitalizacji. A w szpitalu, w którym pracuję, nie ma łóżek obserwacyjnych, szyli Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Jest tylko Izba Przyjęć. Różnica jest zasadnicza. W Bydgoszczy żaden szpital nie ma SORu pediatrycznego.

  1. Byłaś już kiedyś w pomocy doraźnej, ale masz złe doświadczenia.

Na przykład, lekarz nie wypisał Ci recepty na przewlekle przyjmowane leki albo nie zlecił badań dodatkowych, tylko wysłał do szpitala ze skierowaniem. Tym razem postanawiasz skrócić sobie drogę i idziesz prosto na Izbę Przyjęć.

Rozumiem chęć skrócenia czasu oczekiwania na zbadanie przez lekarza. Jest jedna sytuacja, w której chęć mija się całkowicie z celem. Mówię o biegunce z wymiotami, czyli nieżycie żołądkowo- jelitowym u dziecka. Tak to już jest zorganizowane, że dzieci z chorobami zakaźnymi trafiają na oddziały zakaźne. Szpital, który nie ma Oddziału Chorób Zakaźnych, musi dziecko z Izby Przyjęć wysłać do innego szpitala, posiadającego taki oddział. Czyli w praktyce, jeśli rodzice zgłaszają się do Szpitala Dziecięcego, który nie ma Oddziału Zakaźnego, zostaje zbadany i wysłany do szpitala z oddziałem zakaźnym. Lekarz z Pomocy Doraźnej sam bezpośrednio kieruje do właściwego szpitala. Chociaż, ku mej rozpaczy, czasem zdarza się inaczej.

Więcej o Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej dowiesz się ze strony NFZ: www.nfz.gov.pl

O pobycie z dzieckiem w szpitalu przeczytasz tu: jak przygotować się do pobytu z dzieckiem w szpitalu.

 

  1. Do tego należy dodać jeszcze brak zaufania, czy też panujące przekonanie, że pracujący w przychodni lekarze nie mają takiego doświadczenia, jak Ci, którzy pracują w szpitalu. Dodatkowo bardzo często lekarze z poradni odsyłają pacjentów do szpitala 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *