Naturalne metody leczenia: gdzie jest Twoja granica?

Naturalne metody leczenia mogą być … czymkolwiek. Wszak nigdzie „naturalne” nie zostało zdefiniowane. I choć słownik nam powie, że naturalne zgodne z naturą a w odniesieniu do leków naturalne, zazwyczaj oznacza „roślinne”, to nadal nie wiadomo, gdzie jest granica natury, poza którą coś jest wbrew naturze i przestaje być naturalne.

Cóż magicznego jest z tym słowie, że nas przekonuje? Tak bardzo chcemy go użyć, zachęcając innych do naszego punktu widzenia, polecając usługę czy reklamując produkt. Skoro jest to takie naturalne, trudno polemizować z tym argumentem. No bo znajdź argument, który mówi że, to jest zdecydowanie nienaturalne. Samochody przecież też nie są naturalne a używamy ich, mówiąc, że żyjemy w zgodzie z naturą, bo pijemy ziołowe herbatki i chodzimy boso po lesie:)

Czy równie kategoryczni powinniśmy być, jeśli chodzi o naturalne metody leczenia? Jakie są naturalne metody leczenia? Z jednej strony, zgodnie z naturą powinniśmy nie chodzić do apteki, nie zażywać leków, bo to przecież chemia, nie operować się, nie nosić okularów ani nie zbijać gorączki. Z drugiej strony, nie udawajmy, że postępu cywilizacji nie ma. Wynika z tego mieszanka, którą każdy wydaje się stosować po swojemu. Mieszamy zatem to, co naturalne z tym, co nie jest wbrew naturze a tylko my sami wiemy, co to słowo dla nas oznacza.

Historia naturalna choroby.

Choroby też są naturalne. Każda choroba ma swoją historię naturalną. Historia naturalna przeziębienia jest taka, że zaczyna się drapaniem w gardle, katarem, stanem podgorączkowym, potem suchym kaszlem. Później katar robi się gęsty, gorączka ustępuje, kaszel zamienia się mokry. Po tygodniu wszystkie objawy ustępują samoistnie. Znając tę historię naturalną, możemy łatwo się domyślić, że żaden dostępny lek nie wyleczy nas oda razu pierwszego dnia, bez względu jak szybko go zażyjemy. Możemy liczyć na efekt leków objawowych, zmieniając historię naturalną, lecz nie przyspieszy to wyleczenia.

Tak samo zapalenie płuc, też ma swoją historię naturalną. Zaczyna się kaszlem i gorączką. Bakterie, które namnażają się w pęcherzykach płucnych, powodują wysięk. Do pęcherzyków napływają fibroblasty, potem jest faza zwątrobienia… w tym czasie dziecko nadal kaszle i gorączkuje. Jeśli jego mechanizmy obronne nie wystarczą, bakteria namnoży się bez ograniczeń. Bakterie znajdą się we krwi i spowodują odpowiedź ze strony całego organizmu, zaczną wytwarzać się cytokiny prozapalne, takie specjalne cząsteczki, które dodatkowo podgrzewają atmosferę. W efekcie dziecko dusi się i umiera.

Domyślam się, że historia naturalna bakteryjnego, płatowego, typowego zapalenia płuc niezbyt Ci się podoba. Dlatego ingerujemy substancją, która jest stworzona na wzór występującej w przyrodzie a nazywa się antybiotykiem. Zmieniamy bieg historii naturalnej i ingerujemy. Czy wbrew naturze?

Ingerencja medyczna w historię naturalną choroby.

Ja poszłam nawet krok dalej, gdyż u moich dzieci zaingerowałam syntetycznym preparatem zanim zdążyły zachorować i to nie tylko na zapalenie płuc. Jest wiele patogenów, których historia naturalna niezbyt mi się podoba, szczególnie jak myślę, że dotyczyłaby moich dzieci. Dlatego zadbałam o ich aktywne uodpornienie przeciw tym patogenom.

Tak samo robimy, jeśli dziecko zgodnie z naturą przewróci się albo dozna urazu i złamie nogę albo zwichnie staw. Naturalne staje się wtedy nie przykładanie ziół czy popijanie olejków, tylko naturalne jest zgłoszenie się na urazówkę, zrobienie zdjęcia radiologicznego i założenie gipsu.

A naturalne leczenie objawowe kaszlu? Najprostszy, najmniej inwazyjny i najbardziej zgodny z naturą sposób to nebulizacja z soli fizjologicznej. Samo słowo fizjologicznej sugeruje zgodę z naturą. Nawet, jeśli nebulizator jest wysoce zaawansowanym technologicznie sprzętem, który naturalnie w przyrodzie nie rośnie, tylko jest produkowany a jego części są… uwaga, plastikowe.

Gdybyśmy zawsze sugerowali się jak najmniejszą ingerencją w nasz organizm, „historia naturalna”, powinna raczej być odbierana jako „historia brutalna”, chorób nie tylko infekcyjnych. Nie byłoby rozwoju medycyny, technologii, nie byłoby leczenia z nowotworów, z infekcji, z wad wrodzonych.

Czym są dla mnie naturalne metody leczenia, a czym nie są?

Tymczasem, stosując wybiórczo, na jaką interwencję medyczną się zgadzamy a na jaką nie… sami gdzieś stawiamy granice. Czy ta granica jest w tym samym miejscu, jeśli chodzi o Ciebie i Twoje dziecko? Czy sobie pozwalasz na więcej? Albo czy ta granica przebiegałaby w tym samym miejscu, gdybyś wiedziała, ze cierpisz na chorobę śmiertelną i masz niewiele życia przed sobą? A jeśli ratujesz ciężko chore dziecko?

Świadomość historii naturalnej chorób nie jest konieczna do odpowiedzi na te pytania. Mnie bynajmniej nie jest. Jestem specjalistką tylko w jednej dziedzinie medycyny i nie znam się na innych. Nie leczę nikogo z nowotworu ani nie operuję oczu. Zdaję się na tych, którzy wiedzą lepiej. I moja rzecz w tym, że gdy zgłaszam się po pomoc, mam świadomość moich granic. Tego, co jest dla mnie ważne. Chcę, aby wybór terapii był zgodny z moimi wartościami i wierzeniami. Jeśli mam błędne przekonania, jestem otwarta, aby je zmienić. Wartości raczej nie zmienię. Dlatego unikam homeopatii i nie daję jej dzieciom. Dlatego, jak trzeba, nie waham się wykonać badań dodatkowych.

Masz prawo podążać za swoją naturą. Tylko Ty wiesz, jaka jest tego cena.

Moim marzeniem jest, abyś spotkała na drodze, po której kroczysz z różnymi wyzwaniami zdrowotnymi, osoby, dla których Twoje wartości i przekonania znajdą przestrzeń. To nie znaczy, że te osoby postąpią według Twoich życzeń. Zawsze masz możliwość dalszych poszukiwań.

Jeśli powiesz krótko: nie zgadzam się na antybiotyk, to ja pozostawiam Ci przestrzeń na tę decyzję. Jednocześnie, pozostaję przy swojej. Dla mnie oczywistą granicą jest zagrożenie zdrowia i życia. Jeśli wiem, że życie jest zagrożone, tę przestrzeń kategorycznie zamykam.

Rozumiem, że pacjenci mają swoje granice, swoje wartości, swoje przekonania i że nie zamierzają ich zmieniać. Jeśli moje decyzje diagnostyczne czy terapeutyczne nie są po ich myśli, dajemy sobie nawzajem przestrzeń na samodzielne myślenie (cytat za Pawłem Jarząbkiem) i rozstajemy się w przyjaźni lub nie. Rodzice zawsze mają prawo szukać kogoś, kto postąpi wedle ich oczekiwań. I to jest dla mnie naturalne.

Świadoma decyzja o zdrowiu dziecka. Masz odwagę ją podpisać?

Savoir-vivre w medycynie

fot. https://pixabay.com/pl/users/jfk_photography-25701175/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.