Zakwaszenie organizmu: mit, który dobrze się sprzedaje.

Hasło „zakwaszenie organizmu” wraca regularnie. Pojawia się w reklamach suplementów, w rozmowach o diecie, czasem w gabinecie. Ktoś mówi, że jest zmęczony, boli go głowa, ma gorsze samopoczucie, więc „pewnie jest zakwaszony”. A potem pojawia się proste rozwiązanie: tabletki, proszki, specjalna dieta albo preparaty na „odkwaszanie organizmu”.

Brzmi logicznie? Tylko że fizjologia działa trochę inaczej.

Nasz stan równowagi mieści się we wspomnianym przeze mnie zakresie.

Organizm sam dąży do wyrównania, jeśli stanu równowagi nie ma.

Krew ma bardzo precyzyjnie regulowane pH. Prawidłowe pH krwi mieści się między 7,35 a 7,45. To bardzo wąski zakres. Organizm pilnuje go nie dlatego, że lubi porządek, tylko dlatego, że od tego zależy praca enzymów, komórek, mózgu, serca i całego metabolizmu.

Dla porównania: pH 7 uznajemy za neutralne. Można więc powiedzieć, że krew jest lekko zasadowa. Ale w medycynie nie interesuje nas to, czy coś jest „kwaśne” lub „zasadowe” względem wody destylowanej. Interesuje nas, czy organizm mieści się w swoim prawidłowym zakresie.

Jeśli pH krwi spada poniżej 7,35, mówimy o kwasemii, najczęściej w przebiegu kwasicy. Potocznie używa się po prostu słowa „kwasica”. I to jest realny stan medyczny, a nie coś, co rozpoznajemy po zmęczeniu, ochocie na kawę albo po tym, że ktoś zjadł kanapkę z serem.

Organizm reguluje pH, żeby nie było zakwaszenia.

Organizm ma własne systemy regulacji równowagi kwasowo-zasadowej. Najważniejsze są płuca, nerki i układy buforowe krwi. Płuca działają szybko. Kiedy oddychamy, usuwamy z organizmu dwutlenek węgla. A dwutlenek węgla ma ogromne znaczenie dla równowagi kwasowo-zasadowej.

W uproszczeniu wygląda to tak: CO₂ + H₂O ⇄ H₂CO₃ ⇄ H⁺ + HCO₃⁻

Czyli dwutlenek węgla łączy się z wodą, powstaje kwas węglowy, a dalej jony wodorowe i wodorowęglany. Im więcej CO₂ zatrzymujemy, tym bardziej przesuwamy równowagę w stronę kwaśną. Im więcej CO₂ wydychamy, tym bardziej pH może przesuwać się w stronę zasadową.

To dlatego przy szybkim, głębokim oddychaniu może zakręcić się w głowie. Nie dlatego, że „wydychamy toksyny”, tylko dlatego, że usuwamy za dużo CO₂. Powstaje wtedy przejściowa zasadowica oddechowa. Organizm zwykle szybko to wyrównuje zwalniając oddech i równowaga wraca. Regulacja pH dzieje się szybko i bez udziału suplementów.

Czy można mieć prawdziwą kwasicę?

Tak. Kwasica istnieje. Tylko nie jest tym samym, co marketingowe „zakwaszenie organizmu”. Do zaburzeń równowagi kwasowo-zasadowej może dojść na przykład w ciężkiej biegunce, odwodnieniu, niewydolności nerek, niektórych chorobach metabolicznych, ciężkich infekcjach czy źle kontrolowanej cukrzycy.

U dziecka z nasilonym nieżytem żołądkowo-jelitowym problemem może być utrata wody, elektrolitów i wodorowęglanów wraz z luźnymi stolcami. Wodorowęglany są jednym z ważnych elementów buforujących. Gdy dziecko traci ich za dużo, może rozwinąć się kwasica metaboliczna. Jeśli dodatkowo dochodzi do odwodnienia, tkanki są gorzej ukrwione, a to może nasilać zaburzenia metaboliczne.

Wtedy nie mówimy o „odkwaszaniu”. Mówimy o leczeniu konkretnego stanu: ocenie nawodnienia, uzupełnianiu płynów, elektrolitów i, jeśli trzeba, hospitalizacji oraz kroplówkach.

Czym są wodorowęglany?

Wodorowęglany to jony HCO₃⁻. Są bardzo ważne dla utrzymania równowagi kwasowo-zasadowej. Można powiedzieć, że są częścią systemu buforowego, który pomaga organizmowi utrzymać pH krwi w bezpiecznym zakresie. Nazwa może być myląca, bo brzmi trochę podobnie do węglowodanów.

Ale wodorowęglany i węglowodany to nie to samo.

Wodorowęglany to związki nieorganiczne związane z regulacją pH. Węglowodany to związki organiczne, czyli cukry: glukoza, fruktoza, sacharoza, skrobia. Węglowodany są źródłem energii. Wodorowęglany są elementem buforowania.

Łączy je głównie obecność węgla w nazwie. I właściwie tylko tyle.

Czy dieta zakwasza organizm?

To zależy, co rozumiemy przez „zakwasza”. Dieta może wpływać na pH moczu. Może wpływać na metabolizm, masę ciała, gospodarkę glukozowo-insulinową, mikrobiotę jelitową, ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i wiele innych rzeczy. Ale u zdrowego człowieka dieta nie zmienia pH krwi w taki sposób, żeby trzeba było stosować „odkwaszanie” suplementem.

Gdyby pH krwi łatwo zmieniało się po obiedzie, kawie albo kawałku ciasta, bylibyśmy w poważnych tarapatach. Na szczęście organizm ma mechanizmy, które działają stale: oddychamy, nerki filtrują, bufory pracują. Dlatego zdrowy człowiek nie chodzi latami z „utajoną kwasicą”, którą trzeba wykryć reklamą suplementu. Jeśli ktoś ma prawdziwą kwasicę, to zwykle jest chory i wymaga diagnostyki oraz leczenia. Jeśli ktoś ma prawidłowe pH krwi, to nie potrzebuje „odkwaszania”.

Skąd więc popularność środków na „zakwaszenie” organizmu?

Moim zdaniem ze sprytnego połączenia kilku rzeczy. Po pierwsze, słowo „zakwaszenie organizmu” brzmi groźnie, ale łatwo je zrozumieć. Każdy wie, że kwas może coś uszkadzać. Po drugie, objawy przypisywane „zakwaszeniu” są bardzo ogólne: zmęczenie, bóle głowy, gorsze samopoczucie, brak energii. Czyli objawy, które może mieć prawie każdy. Po trzecie, rozwiązanie jest proste: kup preparat i poczuj, że robisz coś dobrego dla siebie.

To bardzo wygodna narracja. Tylko że niezgodna z tym, jak działa równowaga kwasowo-zasadowa. Uważam, że gdyby każda osoba przed zażyciem suplementu na „zakwaszenie organizmu” zrobiła gazometrię, najczęściej zobaczyłaby, że pH krwi jest prawidłowe. Czyli nie ma czego „odkwaszać”.

Czy potrzebujesz suplementów na odkwaszenie organizmu?

Nie. W stanie zdrowia nie potrzebujemy wyrównywać pH krwi suplementami. Robią to za nas płuca, nerki i układy buforowe. Jeśli pH naprawdę jest zaburzone, to nie leczymy tego przypadkową tabletką z internetu, tylko szukamy przyczyny.

Jeśli więc szukasz najlepszego sposobu na „zakwaszenie organizmu”, to mam mało spektakularną odpowiedź: pij wodę, jedz normalnie, dbaj o sen, ruszaj się, lecz choroby, jeśli je masz, i nie daj sobie wmówić, że Twoje ciało bez suplementu nie poradzi sobie z własną fizjologią.

A jeśli jakiś preparat „na odkwaszenie” daje Ci radość życia — cóż, radość życia jest ważna. Tylko nie mylmy jej z leczeniem kwasicy.

fot. Adam Juszkiewicz

Dodaj komentarz