Wypisuję dziecko ze szpitala, na własne żądanie.

Wypis jest to zarówno czynność zakończenia hospitalizacji jak i wydanie dokumentu potwierdzającego tę czynność. Zwyczajowo terminem wypis określa się też dokument, który lekarz wydaje rodzicom. Karta wypisowa, zwana kartą informacyjną leczenia szpitalnego, zawiera wszelkie niezbędne informacje, w tym wyniki badań dodatkowych, jakie wykonywano dziecku oraz tzw. epikryzę. Epikryza opisuje w skrócie pobyt dziecka w szpitalu. Niekiedy zawiera interpretację zgłaszanych objawów czy uzyskanych wyników badań. Na karcie wypisowej znajdują się też zalecenia poszpitalne, kierowane do rodziców.

Zwyczajny tryb wypisu.

Lekarz wypisuje dziecko, kiedy nie potrzebuje ono hospitalizacji. Dziecko nie musi być zupełnie zdrowe, aby zakończyć leczenie szpitalne. Wypisuje się dzieci nie wymagające leczenia szpitalnego, ale mogące kontynuować leczenie w warunkach ambulatoryjnych – czyli w domu.

Przy wypisywaniu z oddziału rodzic podpisuje w historii choroby, że otrzymał kartę informacyjną leczenia szpitalnego i że odbiera dziecko. Może być przy tym poproszony o okazanie dokumentu poświadczającego tożsamość (na przykład dowód osobisty). Co oczywiście nie znaczy, że lekarz jest służbistą i policjantem, jak kiedyś usłyszałam, tylko ma służyć bezpieczeństwu dziecka.

Wypis na żądanie.
Jest trybem wypisu budzącym zawsze ogromne emocje i to po obu stronach opieki: ze strony rodziców jak i lekarzy.

Trudno mi zebrać wszystkie przyczyny, jakie prowadzą do wypisu na żądanie. Moim zdaniem, najbardziej znaczącym jest brak lub utrata zaufania do personelu opiekującego się dzieckiem. Zawsze mnie ta sytuacja zastanawia i skłania do poszukiwania defektów w komunikacji.

Trudno mi czasem zrozumieć sytuację, w której ktoś zgłaszający się po pomoc jednocześnie tę pomoc odrzuca.

Skrajnym przykładem jest dla mnie zgłoszenie się ciężarnej do porodu. Jest przecież powód, dla którego kobieta zdecydowała się urodzić dziecko w szpitalu. Wie, że są tam lekarze, położne, pielęgniarki. Wie, że urodzi w sali porodowej, że dziecko będzie badane. A jednocześnie nie zgadza się na badanie, na opiekę, spotkałam się również z brakiem zgody na poród (?!?) serio.

Rodzice zgłaszają się z chorym dzieckiem, następnie podpisują zgodę na przyjęcie do szpitala. Wiedzą, że z Izby Przyjęć zostaną zaprowadzeni (bo zawsze są prowadzeni przez pielęgniarkę) do oddziału. Zostają przyjęci w oddziale. Potwierdzają swoją zgodę… A kiedy dziecko zostaje zbadane, ma zlecone leki, czasem już pobraną krew do badań (a czasem jeszcze nie), rodzice nagle zmieniają zdanie i decydują się opuścić oddział wraz z dzieckiem.

Skąd nagła zmiana decyzji? Rzadko udaje mi się uzyskać odpowiedź na to pytanie, choć zawsze mnie to zastanawia.

Jednego argumentu nie pojmuję – nie wiedzieliśmy, że zostajemy przyjęci do szpitala. To akurat jest coś, co wielokrotnie tłumaczę i pytam, czy rodzic rozumie. Rozumie. A potem mówi, że nie rozumiał. Ja nie wiem, czemu tak robi? Zdarzyło się kiedyś Tobie tak zrobić? Może podpowiesz mi, z czego to wynika. Być może wtedy zmieniłabym coś w swoim zachowaniu, żeby uniknąć niedomówień. Póki co nie wiem nawet, na ile mam wpływ na tę sytuację.

Zawsze rodzice muszą podpisać dokumentację medyczną i w niej wyrazić swoją wolę opuszczenia szpitala. Co ciekawe, spotykamy się czasem z odmową mimo kategorycznych i głośnych żądań. Ja zawsze mam podejrzenia, czy decyzja jest podjęta świadomie, jeśli opiekun dziecka nie chce jej podpisać. Bo czemu ma nie podpisać?

Nie ma jednej gotowej “formułki” do podpisania. Jeśli rodzic na opory przed podpisywaniem jakiegokolwiek gotowego dokumentu, może napisać własnymi słowami. I podpisać.

Czy każde dziecko można wypisać na żądanie?

Nie. Jest szczególna sytuacja, kiedy lekarz nie wyraża zgody. Jeśli dziecko znajduje się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. To oznacza, że na przykład nie można zabrać dziecka z Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej, jeśli jest na wspomaganym oddechu albo nieprzytomne. Albo jeśli jest niemowlęciem z sepsą na Oddziale Pediatrycznym. Zgadzam się, że trudno przewidzieć wszystkie sytuacje, jednak są stany chorobowe, które nagle pozbawione opieki medycznej mogą w szybkim czasie się źle skończyć. Są też sytuacje, kiedy lekarz nie ma pewności, w jakim stanie znajduje się dziecko, to dotyczy szczególnie noworodka. U nowo narodzonego małego człowieka wszystko przebiega szybciej, dynamiczniej i groźniej niż u starszych dzieci. A jeśli lekarz nie miał szansy zbadania dziecka, nie wie, czy ono przeżyje drogę ze szpitala czy będzie bezpieczne.

Czy o wypisie decydują procedury?

Cóż, zdarza się i tak. Są procedury, które wymagają czasu. Zazwyczaj informuje się rodziców przy przyjmowaniu do oddziału, ile będzie trwała hospitalizacja. Czasem procedura dotyczy przeprowadzanych badań, czasem wewnętrznych ustaleń a czasem jest spowodowana wymogami ubezpieczyciela. Jeszcze do niedawna podnoszono głośno sprawę przedłużania hospitalizacji w oddziałach dziecięcych do 4 dni, aby szpital mógł pokryć koszty pobytu dziecka z pieniędzy z ubezpieczenia.

Czy wypis na żądanie jest wilczym biletem?

No właśnie – nie. Wielu rodziców obawia się, że podejmując decyzję o wcześniejszym, niż lekarze zalecają, zakończeniu hospitalizacji, nie będą mogli być z powrotem przyjęci do tego samego szpitala. Może tak być, że nie uzyskają miejsca w tym samym oddziale, co wynika z kolejki pacjentów. Ale pamiętaj, że wypis na żądanie nie zamyka drogi powrotnej.

Mnie zawsze będzie interesowała kwestia, czy wypisu na żądanie dało się zapobiec. Wierzę, ze walcząc o wzajemne zaufanie jesteśmy w stanie go uniknąć.

Powiązane wpisy: Świadoma decyzja o zdrowiu dziecka. Masz odwagę ją podpisać?

Jak przygotować się do pobytu w szpitalu z chorym dzieckiem i przetrwać?

fot. depositphotos.com

  1. Dlaczego rodzice wpisują dziecko na własne żądanie? Przypadki z życia wzięte 🙂
    1. Brak pełnej informacji o przebiegu leczenia, wynikach badań, o kolejności wykonywania poszczególnych badań, o długości pobytu w szpitalu.
    2. Względy finansowe – w niektórych szpitalach rodzice muszą płacić za swój pobyt, o czym rodzice dowiadują się dopiero na oddziale.
    3. Złe warunki pobytu, np. przepełnione sale, łóżko na korytarzu.
    4. Długi okres oczekiwania na założenie dokumentacji (nawet 6 godz.), co oznacza siedzenie na korytarzu przez kilka godzin.
    5. Informacje na drzwiach o panoszących się na oddziale chorobach zakaźnych.
    6. Zmiana zdania. Po przemyśleniu jeszcze raz całej sytuacji, bądź pod naciskiem innych członków rodziny, dojście do wniosku, że sytuacja jednak nie jest aż tak poważna, żeby wymagała pobytu w szpitalu.

    1. Myślę, że trafnie podsumowałaś powody zabierania dziecka na żądanie. Mnie zawsze boli powód 6. – zmiana zdania. Szczególnie w sytuacji, kiedy rodzice są poinformowani co do punktów 1-5 i słyszą od lekarzy, że sytuacja jest poważna, a jednak zmieniają zdanie co do pobytu w szpitalu. Pewnie to też zależy od problemu zdrowotnego dziecka. Dzięki za komentarz, myślę, że trafiasz w samo sedno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *