Dużej odwagi potrzeba, aby pokonać przeszkody na drodze do zmiany żywienia. Najpierw ciężko przekonać dzieci, że zmieniamy sposób jedzenia. Szczególnie, jak jesteś rodzicem czterolatki, dla której czekolada i kakao wystarczyłyby za całe jedzenie świata. A potem już tylko pod górkę … 😀
Rozmawiają ze sobą trzy koleżanki. Wymieniają się doświadczeniami na temat żywienia dzieci. Jedna z nich oznajmia, że należy odstawić mleko. Bo mleko jest niezdrowe i liczne badania potwierdzają, że jest wręcz szkodliwe i trzeba przestać je pić. Jak sama przestała pić mleko, to poprawił się jej stan skóry.
Mnogość opiekunów może być jedną z trudności na drodze do przestrzegania zleconej dziecku diety. Dziecko nie przechodzi na dietę aby schudnąć, ale aby zmienić swój sposób odżywiania na korzystny dla zdrowia. Jeśli problemem dziecka jest otyłość, to taką zlecamy mu dietę, która jest jednym z elementów leczenia otyłości.
Jeszcze dziesięć lat temu inhalator w domu to była ekstremalna rzadkość. Dzieci leczyły się inhalacjami w szpitalu a pomieszczenie do terapii inhalacją aż tętniło oparami. Dziesięć lat temu paczka budezonidu kosztowała w granicach stu złotych. To się akurat nie zmieniło.
Kiedy dowiedziałam się, że mam cukrzycę ciążową, musiałam nagle zmienić sposób żywienia i zrezygnować z cukru. Doustny test obciążenia glukozą (OGTT) miał być tylko rutyną. Po raz trzeci w życiu piłam mdły lukier. W wynikach – glukoza po 1 godzinie 199mg/dl, na czczo >92.
Kryteria cukrzycy ciążowej.
Wg zaleceń PTD kryteriami rozpoznania są: #glukoza na czczo powyżej 92 mg/dl, po godzinie od spożycia glukozy >180mg/dl, po 2 godzinach > 153 – 199 mg/dl [1]. Ja spełniałam 2 z 3 kryteriów.
Musiałam nagle zrezygnować z cukru!
Kiedy kroiłam moją pierwszą kromkę w nowym, cukrzycowym życiu, miałam łzy w oczach. To było niewyobrażalne, że od dziś kontrola mojego życia, mojego jedzenia, odbywa się na poziomie 20 -gramowej kromki, przyciętej na szerokość 1 cm z lewej strony. Układałam szczątki chleba na wadze i ponowne przycinałam. Nie chciało mi się wymyślać kolorowych kanapek. Nie chciało mi się dodawać warzyw. Chciało mi się płakać.
Otrzymałam wyrok, zostałam skazana i osadzona w kuchni. Przez kolejne dni ściśle trzymałam się diety. Po 2 – 3 tygodniach powoli zaczęłam oswajać się z sytuacją. Pomogły mi w tym przekonania, które sobie wymyśliłam. Po pierwsze, uwierzyłam, że cukier jest szkodliwy. Tak bez wnikania w szczegóły, cukier, biały, w kryształkach, czyli sacharozę, wyobraziłam sobie, jako chemioterapię. Chemię otrzymują bardzo chorzy pacjenci. Chemia składa się z silnych substancji, które w innych stężeniach działają jak trucizny. Zdrowy człowiek nie jadłby chemii. Zatem „chemii” w postaci cukru też nie.
Po drugie, cukier zużywa mi trzustkę.
Po spożyciu sacharozy, trzustka dostaje impuls do intensywnego wyrzutu insuliny. Wtedy komórki wysp trzustkowych rzucają się sprintem do biegu. A taki wysiłek jest wyczerpujący i nie niesie ze sobą korzyści. Komórki beta mogą się w ten sposób szybciej zmęczyć i zużyć. A ja nie chciałam ich zużywać. W oczach stanął mi obraz znanych ludzi, którzy zmarli z powodu nowotworu trzustki. Tak sobie wyobrażałam zniszczoną trzustkę. A winą za zniszczenie trzustki obarczyłam cukier.
Po trzecie, z niczego nie rezygnuję.
To, że nie jem słodyczy, to nie znaczy, że ja się ich pozbawiam. Nie. Ja po prostu wybieram pożywienie wśród produktów, które nie zawierają sacharozy. I te, które mają możliwie najniższy indeks glikemiczny. Stopniowo zaczęłam wymyślać atrakcyjne potrawy. Przyszedł czas na kolory, na szczypiorek i prażony słonecznik. Z tego wybieram. Nie robię miejsca na cukier i słodycze. To już dla mnie inny smak, ten „chemiczny”.
Po czwarte, daję sobie dzień luzu od diety.
Zastanawiałam się, co mogłabym zjeść. Dla zwiększenia efektu zdecydowałam się zaczekać na wyjątkową okazję. Zaczekałam. Ominęłam tort urodzinowy, bo czekałam na coś lepszego. Przypadło na babciny sernik świąteczny. Tak, tym razem warto było zaczekać trzy miesiące. Kolejny dzień luzu trzymałam w zapasie na urodziny starszego dziecka.
fot. pixabay
Co po ciąży?
Po ciąży cukrzycy nie ma. Ale została mi jedna myśl, z tyłu głowy, że powrót do starych nawyków tylko przyspieszy pojawienie się cukrzycy typu 2 w moim życiu. Wiem, że to kiedyś nastąpi. Chcę, żeby nastąpiło jak najpóźniej. Trzymam się myśli, że oszczędzam zapasy insuliny, jakie samodzielnie jeszcze produkuję.
Przez rok udawało mi się trzymać moich postanowień. Przez kolejne dwa lata część nawyków mi została, część wróciła. I choć daleko mi do „ciążowego” ideału, zjadana przez mnie ilość sacharozy nie może się równać tej z przeszłości. Kiedy szczególnie uważam na cukier? Często orientacyjnie obliczam sobie ilość wymienników węglowodanowych danej potrawy, żeby wiedzieć, ile mniej więcej tego cukru zjadam. W końcu moim celem była zbilansowana dieta a nie dieta ketogenna, całkowicie wykluczająca węglowodany.
Tam, gdzie mogę, szacuję indeks glikemiczny. Okazuje się, że wiele potraw „bezcukrowych” zawiera dużą ilość daktyli, a ich index glikemiczny sięga powyżej 100. Indeks daktyla jest większy niż samej glukozy, o czym warto pamiętać przy stosowaniu diety bezcukrowej.
Jest kilkadziesiąt chorób, przed którymi możemy bronić dzieci już od chwili ich narodzin. Są różne sposoby obrony noworodka: podaż witaminy, szczepienia ochronne, badania przesiewowe. Duże znaczenie ma rozpoczęcie karmienia piersią.
Karmienie piersią jest dla wielu mam naturalnym sposobem karmienia i nawet się nad tym nie zastanawiają. Inne martwią się, czy ich mleko wystarcza dziecku, czy dobrze karmią, potrzebują wsparcia. Bez względu na stopień motywacji mamy, karmienie piersią dziecka to sukces. Czasem jednak się nie udaje. Jak to jest, że wtedy zamiast wspierania rodzi się poczucie winy a zamiast sukcesu jest poczucie porażki?
Kaszel jest najczęstszym objawem zmuszającym dzieci do wizyty u lekarza w sezonie infekcyjnym. Kaszel towarzyszy wielu chorobom. Oto najprostsze sposoby ułatwiające walkę z kaszlem:
W Internecie możesz zadać pytanie jakiekolwiek i to nie tylko w temacie szczepień. Gwarantuję Ci lawinę odpowiedzi. Zdecyduj sama, czy chcesz usłyszeć odpowiedź agenta ubezpieczeniowego, inżyniera urządzeń sanitarnych czy zdecydujesz się na wysłuchanie głosu ekspertów albo wybierzesz rozmowę z lekarzem.
My – dorośli robimy. Cały czas robimy, co tylko możemy, żeby dzieciom ograniczyć #choroby. Bez naszego wsparcia i kierownictwa dzieci nie wiedziałby o istnieniu wirusów, nie miałyby pojęcia jak dbać o zdrowie. Jednak chorują. Zarażają się. Wiadomo przecież, skąd się biorą infekcje wśród dzieci – od innych dzieci. OK, od dorosłych też.
W przeglądzie nie ma nazw handlowych leków. Taką zasadę przyjęłam, ponieważ nie reklamuję żadnego leku ani nie promuję żadnej firmy farmaceutycznej. Przejrzyj, czym dysponują lekarze. I jeśli dojdziesz do wniosku, że jest tego dużo i trudno wybrać, to działasz w najprostszy sposób – idziesz z dzieckiem do lekarza.
Buduje zaufanie i wprowadza ciepłą atmosferę. Jest punktem wyjścia do stworzenia relacji. Musi być szczery, bo dzieci doskonale odczytują fałsz. Jeśli mam paskudny dzień i trudno mi o tym zapomnieć, to rezygnuję ze sztucznego uśmiechu.
Twoje dziecko było kilkukrotnie mierzone w okresie niemowlęcym. Długość ciała mieściła się w na pewnym centylu. Kiedy dziecko wstało, zmierzyłaś mu wzrost. Okazuje się, że jest poniżej dotychczasowego centyla. Nie urosło? A może wzrost poszedł w dół? Jak to możliwe?
Farbowanie włosów zaplanowałam na maj. Wróciłam po weekendzie, z ciemnymi krótkimi włosami. Koledzy z pracy zdążyli się przyzwyczaić, że do tej pory byłam krótkowłosą farbowaną blondynką. Pamiętam, jak stanęłam w gabinecie lekarskim. Między biurkiem i szafą. Z kimś rozmawiałam. Po chwili uwaga szefowej po raz kolejny skupiła się na mnie. Od rana minęłyśmy się dwukrotnie, nawet wymieniłyśmy dzień dobry. Tym razem przyjrzała mi się uważnie i aż krzyknęła;: „Agnieszka!…?” No tak, to byłam nowa ja.
Wszystkiego nie przewidzisz. Chuchasz i dmuchasz, najchętniej zamknęłabyś w szklanym kloszu i dostarczała tlen i jedzenie. Nie da się, dzieci i tak zwojują świat i nie raz się potłuką.
Tym wpisem chcę Ci otworzyć oczy na sytuacje, które mogą się zdarzyć w najmniej oczekiwanym momencie. Nie ułatwiaj dzieciakom robienia sobie krzywdy i sprawdź, czy dotyczy Cię któraś z wymienionych sytuacji.
Jest okazja, więc spotykamy się w większym, rodzinnym, gronie. Jak to w Święta. Któż z nas nie chciał pochwalić się osiągnięciami dzieci? Któż nie chciał opowiedzieć zabawnej anegdotki ze swoją pociechą w roli głównej? I kto choć raz nie usłyszał krytyki czy dobrych rad?
Nie usłyszysz tego, chyba, że wizyta u lekarza trwałaby godzinę lub dłużej. O wielu sprawach lekarz nie powie. Powodów jest co najmniej kilka, od braku czasu do przekonania, że to takie oczywiste, więc po co o tym wspominać.
dwulatek mierzy około 82 cm do 93 cm wzrostu, jeśli jest chłopcem i 80 cm do 92 cm, jeśli jest dziewczynką. Waży około 9,8 kg – 15 kg (chłopiec) lub 9,2 kg – 14,6 kg (dziewczynka). Wartości te możesz sprawdzić na siatce centylowej, zawartej w książeczce zdrowia dziecka [1,2].
Oczekiwania, jakie masz wobec lekarza są jednocześnie kryteriami wyboru. Zastanów się, co ma dla Ciebie znaczenie. Czy ważny jest Twoim zdaniem wiek? Płeć? A może fakt noszenia okularów? Może interesuje Cię to, jaką szkołę lekarz kończył albo czy posiada umiejętności na których Ci zależy.
Mamy nie cierpią, kiedy ktoś podważa ich rację. Jeszcze bardziej, kiedy wprost odmawia im się racji. Do jawnego konfliktu zaś prowadzi odmówienie racji w temacie dotyczącym dziecka. Mam dokładnie tak samo, w końcu jestem matką. Dopuszczam jednak możliwość, że jeśli chodzi o zdrowie dzieci, to znawców tematu może być więcej.
Dziecko 5 – miesięczne, jeszcze nie potrafiące usiąść, zostawiłam na łóżku. Nie pierwszy raz je zostawiłam. Ale pierwszy raz blisko brzegu. Leżące na plecach. Zabrakło mi rajstopek pod ręką. Od szafki dzieliło mnie może z pół metra. Prawie doskoczyłam do szafki, chwyciłam rajstopki i zdążyłam tylko obrócić głowę. Najpierw usłyszałam łoskot a chwilę później krzyk. Zsunęła się i z wysokości mniej więcej moich kolan spadła na swoje kolana i dłonie, jak kot. Szczęśliwie nic się nie stało, głowa nieuszkodzona. Ale… jak? Przecież leżała na plecach.
Pewnego dnia spotkałam Mirkę Trenerowską Blond Panią Domu i usłyszałam, że jest mamą. Pisałam już o tym, jak się spotkałyśmy i jak zakiełkował pomysł stworzenia ProbleMatek. Spotkałyśmy się już kilka razy i kilka razy nagrałyśmy nasze rozmowy. Obecnie jesteśmy po 6. i 7. odcinku. I próbowałyśmy odpowiedzieć sobie na pytanie: ile tych odcinków będzie?
Piszę bloga, żebyśmy razem mogli bardziej świadomie zdecydować, czy jestem właściwą osobą dla Ciebie i Twojego dziecka. Nie tylko przedstawiam moje zdanie, opowiadam też o poruszaniu się w systemie opieki zdrowotnej. Systemie, który bywa labiryntem dla wielu pacjentów i dla wielu lekarzy.
Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies.